18 października 2008

O jabłku, serze, migdałach i gasnącym za drzewami słońcu (Bawarski Tydzień trwa..)



Dzisiaj będzie znowu sentymentalnie. Cóż ja poradzę na to, doświadczenia bodźców zmysłowych ścielą sobie w moim życiu tak wyraźną dróżkę, równoległą ze znaczącymi wydarzeniami i przełomami. Co więcej, z moich obserwacji wynika jasno, że największe sentymenty budzą się we mnie jesienią - wszak to pora bardzo mi znajoma, w końcu jako niemowlę poznawałam ją jako pierwszą z czterech Pań Pór Roku wciągając małym noskiem powietrze jesienne, to samo co otula czerwone jabłka wiszące na przygarbionych jabłonkach, co faluje w stertach liści grabionych w monstrualne kopce, to samo co ma zapach lekko..gorzki, wędzony, jakby gasnący. Leżąc w bezpiecznych objęciach mamy choć nieświadoma jego znaczenia to pewnie widziałam już słońce, to jesienne, słabe i melancholijne. Światło jak syrop cukrowy, jak miód albo okruch bursztynu - ciepłe, przytulne ale nie ostre i nie parzące. Długie cienie leżące na wznak na zmęczonej latem trawie..
Oto ciasto, które smakuje mi jesienią, tym powietrzem, słońcem i zmysłowymi zapachami. Bardzo proste i niepozorne, ale w smaku idealne.

Bawarskie ciasto z serem i jabłkami
przepis pochodzi z CinCina wpisany przez Bajaderkę

• Ciasto na spód:
1/2 kostki prawdziwego masła
1/3 szklanki cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 szklanka mąki

• Masa serowa:
225g mielonego białego twarogu (może być sernikowy z wiaderka lub zwykły tłusty twaróg zmielony lub zmiksowany w malakserze)
1/4 szklanki cukru
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub cukru waniliowego)

• Masa jabłkowa:
4 kwaskowate jabłka, obrane i pokrojone na cienkie półplasterki
1/3 szklanki cukru
1 łyżeczka mielonego cynamonu

• 4 łyżki płatków migdałowych

Piekarnik rozgrzałam do temperatury 180 st.Celsjusza.
Tortownicę wysmarowałam masłem i wysypałam bułką tartą (można użyć formy do tarty, jeśli jednak pozostajesz przy pieczeniu w tortownicy dobrze jest podłożyć na ruszt w piekarniku arkusz folii aluminiowej ponieważ zdarza się, że masło z ciasta wytapia się w trakcie pieczenia i wypływa przez nieszczelną tortownicę)
Do malaksera wrzuciłam kolejno składniki na spód: mąkę, pokrojone w kawałki zimne masło, cukier i cukier waniliowy. Posiekałam razem (można to oczywiście zrobić ręcznie) aż nie powstały okruchy ciasta, którymi wysypałam dno tortownicy. Wylepiłam dno oraz 1 cm wysokości ścianek. Włożyłam do piekarnika na 10 minut aby lekko podpiec. Wyjęłam i przestudziłam.
W międzyczasie pokroiłam obrane jabłka (też w malakserze) na cieniutkie plasterki, wrzuciłam do miski i wymieszałam z cukrem i cynamonem.
Ser utarłam z jajkami i cukrami na gładką masę.
Migdały podprażyłam lekko na suchej patelni.
Na przestudzony spód wylałam masę serową, następnie delikatnie rozłożyłam plasterki jabłek. Wierzch posypałam płatkami migdałowymi. Ciasto włożyłam do piekarnika i piekłam 50 minut (czas pieczenia podany przez Bajaderkę: 45-55minut).

Ostatnim razem piekłam to ciasto w formie do tarty o średnicy 28 cm. Zrobiłam wobec tego ciasto z 1,5 porcji a masę serową z podwójnej porcji, całość piekłam godzinę. Taka wersja z silniejszą dominantą warstwy sernikowej jest wg mnie ideałem.


Dodam jeszcze, że ciasto jest najlepsze w 30 minut po upieczeniu - jeszcze ciepłe ale po krótkim odpoczynku, pyszne solo ale też powalające z kulką lodów waniliowych. Chrupiące migdały, maślane kruche ciasto, waniliowy sernik, cynamonowy, kwaskowaty jabłecznik - po prostu obłęd...

1 komentarz:

Liska pisze...

Piękny tekst. Mogłabym podpisać się pod podobnymi odczuciami obiema rękami.